w pionie

RSS
poniedziałek, 28 listopada 2011
90. Gęba Gąbrowicza po babsku

17:59, w_pionie
Link Dodaj komentarz »
89. Najkrótszy

Znużona męczącym nieproduktywnym małżeństwem wyruszyłam do sieci na poszukiwanie facetów.

BOSZ!

Koszmar jakiś. Liczyłam na miłe spędzenie czasu, randeczki, sexik, kino, sexik, spacery, sexik, koncerty, sexik, rockorteki, sexik. . . a trafiłam na zestaw dziwadeł.

Pierwszy, z którym zdecydowałam się zarandkować, był na pierwszy rzut oka BARDZO zachęcający  – przystojny, wysoki, męski, pachnący - ale tylko na pierwszy rzut. . .
Na drugiej randce trochę zaczęło mi się nudzić, wciąż gadał, gadał, gadał o wszystkich procesach, jakie wytoczył (administracji, byłym pracodawcom, sąsiadom. . .), o wszystkich KOLEŻANKACH, które go pocieszają i wspierają – to było w pewnym sensie budujące. Jeśli ma tyle „koleżanek” to pewnie w alkowie jest niczego sobie ;-)
Trzecią randkę sprowokowałam pikantnie i wylądowaliśmy u niego w mieszkaniu. BOSZ! Jeszcze nie spotkałam tak pasywnego faceta.
Owszem wyłuskał mnie z ciuchów, owszem na początku dotknął mnie tu i tam, ale to ja musiałam się napracować, napieścić, odwalić cała robotę*, on leżał z rękami rozrzuconym i na boki i gadał. . . a potem, kiedy zażądałam żeby WRESZCIE się ruszył i we mnie (chociaż) wszedł. . . skończył po 4 (słownie: czterech) pchnięciach i padł.

Najkrótszy stosunek w moim życiu!

*jasne czasem fajnie jest, gdy działa tylko jedna strona, ale przynajmniej na początku oczekuję pewnej wzajemności, co ja tobie to ty mnie. . .

 

17:16, w_pionie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 listopada 2011
88. Czemu się tak katuję?

Boszzzzzzzzzz

Jak ja jestem głupia!

Znowu do niego wlazłam.

I znowu boli.

Czemu ja się tak maltretuję?

Przecież ten gościu jest nienormalny!

 

Półtora tygodnia temu płakał, bo ja go porzuciłam – NAJWIĘKSZA I JEDYNA MIŁOŚĆ JEGO ŻYCIA. Nasyłał na mnie jakichś ludzi żeby do mnie dzwonili i żeby mnie przekonywali. . . A dziś zobaczyłam ze się wymienia miłosnymi piosenkami na fejsie z jakąś inną kobietą. . .

Nie o to chodzi, niech się wymienia, niech mu będzie lepiej, niech nie popełnia samobójstwa. . .

Tylko po co ja się tak katuję. Jak ja jestem głupia!

 

A dzisiaj sobie jeszcze płakałam w poduszkę. . . i gdybałam. . .

 

Gdybym nie miała zobowiązań (dziecka) wsiadłabym w pociąg, jebnęła moim usmarkanym życiem i pojechałą gdzieś w siną dal, byle gdzie. . .

A tak tkwię splątana zobowiązaniami, gnijaca w smrodzie codzienności

Uuuuuuuuu ależ mam doła

 

 

22:39, w_pionie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 listopada 2011
87. Niereformowalna głupota

Oczywiście nie wytrzymałam i wlazłam na jego konto

SIC!

Jestem niepoprawnie głupia! Przecież to przedłuż doła, przeszkadza myśleć o innych rzeczach, przeszkadza normalnie żyć. . .

Kiedy się z nim rozstawałam nie umiałam sobie poradzić z emocjami i zaczęłam szukać w necie wyjaśnienia. Znalazłam. Nawet chciałam poprosić o poradę i dobrze, że się powstrzymałam bo to było wsparcie psychologiczne dla gimnazjalistów i licealistów, ale poziom dramatu i histerii wypisz wymaluj my. . .

NIE MY – ja i on

Nie ma żadnego MY

Nie chcę nie zgadzam się

TO MOJA DECYZJA

 

 

12:23, w_pionie
Link Dodaj komentarz »
86. Katatonia

Popadłam w katatonię serialową.

W ciągu tego tygodnia przerobiłam 2 sezony Dextera, trochę the Big Bang Theory i genialnego, uwspółcześnionego Sherlocka – ten ostatni to niestety mini serial, już czekam na dalszy ciag.

A co dalej będę oglądać?

Nie wiem

Jak była kolejność: masakra, absurd, dziwaczny geniusz. . .

Może teraz coś o dziewczynach, może L-Word

Nie wiem nadal czuję niedosyt dziwaków, nieprzystosowanych społecznie. . .

01:12, w_pionie
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 listopada 2011
85. Nie wolno mi

Od dziś nie wolno mi wchodzić na jego stromy.

On sobie już z tym poradził, już śpiewa i tańczy do lustra, już jest wesoły, a ja. . . za mną będzie się to jeszcze ciągnęło niewiadomo ile.

Krótki toksyczny romans.

Fantastyczny, romantyczny, pełen wierszy, dedykowanych piosenek, wyznań kwiatów, romantycznych słów, wielkich wyznań, łez szczęścia, wściekłych porzuceń i delikatnych powrotów.

Nie mogłam z nim być.

Utonąłbym. Pogrążyła się w skrajnej biedzie. Pogrążyłabym się totalnym chaosie.

 

Niestety musze być z tym nudnym obrzydliwcem. Muszę być dla niego miła, bo nie zarabiam wystarczająco żeby żyć samodzielnie – SIC!

Po prostu jestem tchórzem.

Muszę się odważyć, żeby rzucić to wszystko i zostać sama, samowystarczalna, może skromnie, ale niezależnie i bez frustracji.

Na razie jestem sprzedajna dziwką z marne pieniądze.

23:13, w_pionie
Link Dodaj komentarz »
84. Przepis na miłość

 

Uśmiałam się do łez.

Film jak film. Fabuła wiadomo, że oczywista – z happy end’em, ale spiętrzenie dziwactw i przypadków życiowych – takie prawdziwe. Każdy tak ma ciężko jak oni. . .

No i ten inny niż angielski jązyk. . . fantastycznie się to słucha. . .

 

20:50, w_pionie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 października 2011
83. Handel żywym towarem

Ja się upokarzam w łóżku, w życiu z półgłówkiem, w sprzedawaniu usług za pieniądze i spokój szablonowego życia.
Nie jestem jedyną.

Kobiety to chyba specjalistki w handlu sobą.
Jak my to robimy?
Patrzymy z pogardą na dziwki, a same kupczymy ciałem i fałszywie się uśmiechamy za kasę, za status. . .

Moja koleżanka (pani mgr z dobrą pracą) padła na kolana przed mężem błagając, aby został, gdy oświadczył ze mu się znudziła. Nadal prasuje mu koszule, gotuje obiady i reprezentuje go towarzysko. Nie śpią ze sobą, bo jemu się nie chce. . .

Moja ciocia. Pani NAUCZYCIELKA i żona alkoholika. Ściera po nim rzygi i syf. Nie dostaje od niego grosza, jeszcze dzieli się swoja wypłatą. Kiedy trzeźwieje kupuje mu jogurciki i lekko gotuje żeby doszedł do siebie. W imię czego – żeby było, że MA MĘŻA.

Setki takich historii.
Jak my możemy chodzić z podniesioną głową?
Sprzedane.

22:47, w_pionie
Link Dodaj komentarz »
82. Skąd sie biorą zadowolone żony?

Spod kołdry:

Kto ma się czuć bardziej upokorzony?

Ja czy on?

 

Kiedy po kolejnym szybkim, niezgrabnym numerku. Mój drogi męsko-męski małżonek jak zwykle lekko śmierdzący* zasypia w błogim zadowoleniu, ja dyskretnie, pod tą samą kołdrą potrafię doprowadzić się do szczytowania i to takiego, że aż . . .

Kto tu powinien się czuć upokorzony?

Ja: że mając męża, muszę się onanizować dla komfortu psychicznego

On: bo pod jego nosem, pod jego kołdrą kobieta sama kilkoma palcami funduje sobie ekstazę, której on nie umie jej dać swoim penisem?

 

Żenada.

Gorycz.

Obrzydzenie.

Zemsta.

 

*bo przecież prawdziwi faceci używają dezodorantów tylko po sobotniej kąpieli. A i tak jest świetnie, że bierze prysznic co dziennie. Co prawda często spod tego prysznica wychodzi niedomyty, bo nie będzie się poniżał do używania gąbki. Obmywa się wiec ręką, co przy jego owłosieniu niewiele pomaga.

00:10, w_pionie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 października 2011
81. Orgazm

Ile lat można udawać orgazm?
13 np.
Upokarzające.

Kiedy się poznaliśmy mój małżonek był prawiczkiem (25 letnim!), ja miałam za sobą już kilku facetów. Początkowo jego marne usiłowania składałam na brak doświadczenia.
Trochę mu pomagałam. W ogóle jestem raczej czynna w łóżku. Nie mogłam jednak przesadzać, bo czół się zazdrosny o moich byłych. Wiec różne techniki dawkowałam po trochu i z wyczuciem. Ale nie szło ku lepszemu.
Miał potencjał, chęci i siły witalne, ale temat jakby go nie interesował. Na tapecie kompa miał dziewczynę na plaży w kwiatowej sukience!
Nieco wyzwolił się po ślubie – a to ponoć kobiety są zahamowane z powodu braku stabilizacji w związku. W każdym razie jakby błysnął fantazją. Niemniej nadal  radził sobie topornie. Wtedy jeszcze bywało jako tako, bo jednej nocy mógł się postarać 2-3 razy i czasami przy trzecim miewałąm orgazm. Nareszcie byłam rozładowana i zaspokojona – mogłam szczerze krzyknąć „Ah Ah….”.
Teraz masakra.
Lepiej byłoby gdyby w ogóle nie zaczynał. . . Byłabym nierozbudzona i finto.
A tak
Szybko zacznie, błyskawicznie skończy – Al Bundy z przysłowiowym 3 minutowym stosunkiem to w porównaniu z nim długodystansowiec.
Kilka razy delikatnie zwracałam mu uwagę, że za szybko kończy, że ja potrzebuje jeszcze – dostawałam o 2 ruchy więcej!
Jak można w jego wieku kończyć po kilku pchnięciach.
No LUDZIE kochani.

Kilka razy nie udawałam, że mnie zaspokoił. Wtedy się frustrował. Próbował coś niezręcznie robić. Bosz teraz mamy internet – można znaleźć receptę na wszystko.

13 lat udawania orgazmu!
I co mam tak do końca życia!

23:50, w_pionie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
następne
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Czytane:
Femmes
Geeee
Ładny
Ona bloxuje
Porządnicki
Zadrzany
Probowanie
Czego
Ewa z nieba
F
Kobieta
Malina
Pokolenie
Różne
Stardog
Szczery
Ważniejsze i ważne
Krytyczny
Świat
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog