|
poniedziałek, 28 listopada 2011
Znużona męczącym nieproduktywnym małżeństwem wyruszyłam do sieci na poszukiwanie facetów. BOSZ! Koszmar jakiś. Liczyłam na miłe spędzenie czasu, randeczki, sexik, kino, sexik, spacery, sexik, koncerty, sexik, rockorteki, sexik. . . a trafiłam na zestaw dziwadeł. Pierwszy, z którym zdecydowałam się zarandkować, był na pierwszy rzut oka BARDZO zachęcający – przystojny, wysoki, męski, pachnący - ale tylko na pierwszy rzut. . . Najkrótszy stosunek w moim życiu! *jasne czasem fajnie jest, gdy działa tylko jedna strona, ale przynajmniej na początku oczekuję pewnej wzajemności, co ja tobie to ty mnie. . .
poniedziałek, 14 listopada 2011
Boszzzzzzzzzz Jak ja jestem głupia! Znowu do niego wlazłam. I znowu boli. Czemu ja się tak maltretuję? Przecież ten gościu jest nienormalny!
Półtora tygodnia temu płakał, bo ja go porzuciłam – NAJWIĘKSZA I JEDYNA MIŁOŚĆ JEGO ŻYCIA. Nasyłał na mnie jakichś ludzi żeby do mnie dzwonili i żeby mnie przekonywali. . . A dziś zobaczyłam ze się wymienia miłosnymi piosenkami na fejsie z jakąś inną kobietą. . . Nie o to chodzi, niech się wymienia, niech mu będzie lepiej, niech nie popełnia samobójstwa. . . Tylko po co ja się tak katuję. Jak ja jestem głupia!
A dzisiaj sobie jeszcze płakałam w poduszkę. . . i gdybałam. . .
Gdybym nie miała zobowiązań (dziecka) wsiadłabym w pociąg, jebnęła moim usmarkanym życiem i pojechałą gdzieś w siną dal, byle gdzie. . . A tak tkwię splątana zobowiązaniami, gnijaca w smrodzie codzienności Uuuuuuuuu ależ mam doła
niedziela, 13 listopada 2011
Oczywiście nie wytrzymałam i wlazłam na jego konto SIC! Jestem niepoprawnie głupia! Przecież to przedłuż doła, przeszkadza myśleć o innych rzeczach, przeszkadza normalnie żyć. . . Kiedy się z nim rozstawałam nie umiałam sobie poradzić z emocjami i zaczęłam szukać w necie wyjaśnienia. Znalazłam. Nawet chciałam poprosić o poradę i dobrze, że się powstrzymałam bo to było wsparcie psychologiczne dla gimnazjalistów i licealistów, ale poziom dramatu i histerii wypisz wymaluj my. . . NIE MY – ja i on Nie ma żadnego MY Nie chcę nie zgadzam się TO MOJA DECYZJA
Popadłam w katatonię serialową. W ciągu tego tygodnia przerobiłam 2 sezony Dextera, trochę the Big Bang Theory i genialnego, uwspółcześnionego Sherlocka – ten ostatni to niestety mini serial, już czekam na dalszy ciag. A co dalej będę oglądać? Nie wiem Jak była kolejność: masakra, absurd, dziwaczny geniusz. . . Może teraz coś o dziewczynach, może L-Word Nie wiem nadal czuję niedosyt dziwaków, nieprzystosowanych społecznie. . .
sobota, 12 listopada 2011
Od dziś nie wolno mi wchodzić na jego stromy. On sobie już z tym poradził, już śpiewa i tańczy do lustra, już jest wesoły, a ja. . . za mną będzie się to jeszcze ciągnęło niewiadomo ile. Krótki toksyczny romans. Fantastyczny, romantyczny, pełen wierszy, dedykowanych piosenek, wyznań kwiatów, romantycznych słów, wielkich wyznań, łez szczęścia, wściekłych porzuceń i delikatnych powrotów. Nie mogłam z nim być. Utonąłbym. Pogrążyła się w skrajnej biedzie. Pogrążyłabym się totalnym chaosie.
Niestety musze być z tym nudnym obrzydliwcem. Muszę być dla niego miła, bo nie zarabiam wystarczająco żeby żyć samodzielnie – SIC! Po prostu jestem tchórzem. Muszę się odważyć, żeby rzucić to wszystko i zostać sama, samowystarczalna, może skromnie, ale niezależnie i bez frustracji. Na razie jestem sprzedajna dziwką z marne pieniądze.
Uśmiałam się do łez. Film jak film. Fabuła wiadomo, że oczywista – z happy end’em, ale spiętrzenie dziwactw i przypadków życiowych – takie prawdziwe. Każdy tak ma ciężko jak oni. . . No i ten inny niż angielski jązyk. . . fantastycznie się to słucha. . .
poniedziałek, 24 października 2011
Ja się upokarzam w łóżku, w życiu z półgłówkiem, w sprzedawaniu usług za pieniądze i spokój szablonowego życia. Kobiety to chyba specjalistki w handlu sobą. Moja koleżanka (pani mgr z dobrą pracą) padła na kolana przed mężem błagając, aby został, gdy oświadczył ze mu się znudziła. Nadal prasuje mu koszule, gotuje obiady i reprezentuje go towarzysko. Nie śpią ze sobą, bo jemu się nie chce. . . Moja ciocia. Pani NAUCZYCIELKA i żona alkoholika. Ściera po nim rzygi i syf. Nie dostaje od niego grosza, jeszcze dzieli się swoja wypłatą. Kiedy trzeźwieje kupuje mu jogurciki i lekko gotuje żeby doszedł do siebie. W imię czego – żeby było, że MA MĘŻA. Setki takich historii. Spod kołdry: Kto ma się czuć bardziej upokorzony? Ja czy on?
Kiedy po kolejnym szybkim, niezgrabnym numerku. Mój drogi męsko-męski małżonek jak zwykle lekko śmierdzący* zasypia w błogim zadowoleniu, ja dyskretnie, pod tą samą kołdrą potrafię doprowadzić się do szczytowania i to takiego, że aż . . . Kto tu powinien się czuć upokorzony? Ja: że mając męża, muszę się onanizować dla komfortu psychicznego On: bo pod jego nosem, pod jego kołdrą kobieta sama kilkoma palcami funduje sobie ekstazę, której on nie umie jej dać swoim penisem?
Żenada. Gorycz. Obrzydzenie. Zemsta.
*bo przecież prawdziwi faceci używają dezodorantów tylko po sobotniej kąpieli. A i tak jest świetnie, że bierze prysznic co dziennie. Co prawda często spod tego prysznica wychodzi niedomyty, bo nie będzie się poniżał do używania gąbki. Obmywa się wiec ręką, co przy jego owłosieniu niewiele pomaga.
sobota, 22 października 2011
Ile lat można udawać orgazm? Kiedy się poznaliśmy mój małżonek był prawiczkiem (25 letnim!), ja miałam za sobą już kilku facetów. Początkowo jego marne usiłowania składałam na brak doświadczenia. Kilka razy nie udawałam, że mnie zaspokoił. Wtedy się frustrował. Próbował coś niezręcznie robić. Bosz teraz mamy internet – można znaleźć receptę na wszystko. 13 lat udawania orgazmu! |
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||